piątek, 18 stycznia 2013


Rozdział 10

-Proszę - powiedział Alex podając mi koc. Siedzieliśmy właśnie przy rozpalonym ognisku i piekliśmy pianki.
- Ile miałeś dziewczyn? – zapytałam po dłuższej chwili ciszy
- Trzy.
- Naprawdę?
- Aż taki lowelas to ja nie jestem- zaśmiał się - Dlaczego pytasz?
- Ciekawość
- Ostatnia miała na imię Milena. Po rozstaniu.. nie mogłem się pozbierać…
- Tęsknisz?
- Do niedawna strasznie. Nie myślałem o nikim innym. Wszystko co robiłem kojarzyło mi się z nią, przypominało mi nasze wspólne chwile. Ale odkąd poznałem ciebie to się zmieniło – uśmiechnął się. Położyłam się na kocu i zaczęłam wpatrywać w gwiazdy. Chwilę później dołączył do mnie Alex.
-Widzisz tamte – wskazał mi palcem – to moje ulubione. Przynoszą mi szczęście.
-Ciekawe.
- Niki – zaczął. Strasznie mi się podoba jak tak do mnie mówi. – Wiesz, bardzo mi na tobie zależy. – powiedział po czym ponownie mnie pocałował. Nie mogliśmy się od siebie oderwać. W sumie to nie chciałam tego robić. Ale niestety musiałam… Nie byłam jeszcze gotowa na to wszystko, po tym co zrobił mi Ethan.
- Jest już późno. Powinniśmy wracać. - powiedziałam
-Tak, masz racje.
Alex odwiózł mnie do domu. Wysiedliśmy z samochodu i trzymając się za ręce ruszyliśmy w stronę domu.
- Ooo kogo ja tu widzę!!- krzyknął jakiś znajomy głos.
Ethan
                                                                                 ***
Jak go zobaczyłem  myślałem, że zaraz nie wytrzymam i mu przywalę..
-Niki poczekasz chwilę w samochodzie? – zapytałem i obróciłem się w stronę Ethana
 -Widzę, że teraz gustujesz w innych istotach. – powiedział Ethan drwiącym głosem.
-Co proszę?!- Powiedziała Niki stawając między nami dwoma.
-Oczywiście, że nie poczekasz – powiedziałem pod nosem. Była uparta jak osioł.
-Jak to, nie powiedziałeś jej?
-Czego mi nie powiedział? – zapytała Niki
-Ethan proszę Cię… -powiedziałem zdenerwowanym głosem
-No halo! Czekam na wyjaśnienia. Czego mi nie powiedziałeś! –krzyknęła Niki patrząc mi w oczy
-No jak to czego. Tego, że jest wampirem. –powiedział Ethan drwiącym głosem.
-Nie wierzę Ci.
-Tak? To zapytaj swojego chłoptasia.
-Powiedz, że to nie jest prawda! Proszę…- powiedziała Niki ze łzami w oczach wpatrując się we mnie. Stałem jak wmurowany w ziemię i nie umiałem nic z siebie wydusić.
-Ufałam Ci!!! – wykrzyknęła Niki biegnąc w stronę domu. Popchnęła siedzącego na schodach Ethana i zatrzasnęła za sobą drzwi.

środa, 16 stycznia 2013


Rozdział 9

1 MIESIĄC PÓŹNIEJ
Przez ostatni miesiąc praktycznie nic się nie zmieniło w moim życiu. Moja noga jest już całkiem sprawna po tych wszystkich rehabilitacjach. Ethana nadal unikam „Nie chcę go widzieć na oczy” – tak powiedziałam Alexowi i tego się trzymam, a on mi w tym pomaga. Trochę się do siebie zbliżyliśmy ale nie za wiele. Mama bardzo polubiła Alexa, a co do taty nie mam pojęcia bo jedyne co do siebie mówią to „cześć”. Na więcej nie ma czasu bo tata praktycznie cały czas spędza w pracy, a gdy wraca jest tylko kolejne „cześć” i idzie spać.
Siedziałam właśnie w swoim pokoju na swoim ulubionym fotelu z podkulonymi nogami i przyglądałam się Alexowi siedzącemu na moim łóżku. Dziwne zawsze miał zielone oczy a dzisiaj wpadają w odcień czerwieni. Zdaje mi się…
-To co dzisiaj robimy? -zapytałam
-A na co masz ochotę?
- Obojętnie byleby tylko wyjść z tego domu. Przez miesiąc siedziałam na zmianę raz w domu raz w szpitalu. Zróbmy coś ciekawszego od oglądania filmów.- Alex zaczął się śmiać. Jak on się słodko śmieje..
-Wiesz, że nie możesz przemęczać nogi? - zapytał z troską. I plum! Nadzieja prysła jak bańka mydlana…
-Tak, tak wiem – posmutniałam
-No to zabieram Cię w jedno z moich ulubionych miejsc!- krzyknął ze śmiechem. Chwilę później byliśmy już w jego samochodzie.
- Gdzie mnie zabierasz?
- Nie mogę Ci powiedzieć.
- Dlaczego?
- Bo to ma być niespodzianka- uśmiechnął się.
Po godzinnej jeździe Alex zaparkował samochód w lesie.
- Dalej pójdziemy pieszo.- powiedział. Wysiadłam więc z samochodu i czekałam aż on zrobi to samo. Zaczęliśmy iść. Szliśmy w milczeniu gdy nagle Alex zapytał –Dlaczego tak nienawidzisz Ethana?
- To długa historia…
-Mam dużo czasu.
- Skoro tak …- opowiedziałam mu dokładnie wszystko co robiliśmy z Ethanem, kiedy, jak mnie zranił, z kim. Dosłownie wszystko.
- Teraz rozumiem.- powiedział. Stanął naprzeciwko mnie i otarł kciukiem moją łzę spływającą po policzku. – Ja nigdy Ci nie zranię – powiedział swoim seksownym głosem a potem mnie pocałował. Odwzajemniłam pocałunek. Nie mogliśmy się od siebie oderwać. Zdziwiło mnie to, że miał lodowate ciało. Nie ważne… Spojrzałam na niego zdziwiona
-Przepraszam nie powinienem…- powiedział ruszając dalej ścieżka. Ruszyłam za nim. Po chwili zatrzymał się ponownie – To ma być niespodzianka-powiedział z uśmiechem i zasłonił mi rękami oczy. Nagle usłyszałam szum wody. Wziął ręce z moich oczu a ja zobaczyłam przepiękne jezioro w którym odbijało się słońce.
-Ślicznie-powiedziałam
-Kocham tutaj przyjeżdżać. To jak wskakujemy? – powiedział ucieszony.
- Żartujesz?!- powiedziałam zdziwiona
- Ja? Nigdy!- zaczął się śmiać po czym wziął mnie na ręce i zaczął biec w stronę wody
- Alex! Nie! Alex proszę Cię przestań!! – oczywiście nie posłuchał i po chwili oboje byliśmy już zanurzeni w wodzie….

________________________________________________________

Czy Domi znalazła w końcu miłość swojego życia? Kontynuacja niedługo <3

wtorek, 15 stycznia 2013


Rozdział 8

Wybiegła na ulice tak niespodziewanie. W ogóle jej nie widziałem! Mam nadzieję, że nie stało się jej nic poważnego… Halo słyszysz mnie? Haloo!!
Nie odpowiada… Natychmiast  zadzwoniłem po pogotowie…
Obudziła się po 2 dniach..
                                                                                    ***
- Gdzie ja jestem?!- wykrzyknęłam z siebie.
- W szpitalu
- W szpitalu, jak to?
- Potrącił Cię samochód …
-Co? Jak to?! A co mi właściwie jest?
-Masz lekki wstrząs mózgu i mocno połamaną nogę.
-Ale będę mogła chodzić?!
-Tak, tak.
-A kim ty właściwie jesteś?!
-Jestem Alex. To ja Cię potrąciłem. Tak nagle pojawiłaś się na drodze nie dałem rady wyhamować.-powiedział ze łzami w oczach i smutkiem w głosie. I wtedy przed oczami pojawił mi się obraz tego co zobaczyłam w pokoju Ethana.
-A gdzie moi rodzice? Wiedzą?
-Tak powiadomiłem ich. Powiedziałem, że jesteś pod dobrą opieką i nie muszą wracać z spotkania rodzinnego.
-Skąd miałeś do nich numer telefonu?
-Z twojej komórki.
-Grzebałeś w mojej komórce?!
-Spokojnie nic nie szperałem. Wszedłem tylko w kontakty i znalazłem numer o nazwie „Mama” więc stwierdziłem, że to chyba oni - uśmiechnął się.
-No tak to logiczne. Alex miał około 18 lat, krótkie (ale nie aż tak bardzo) blond włosy i mocno zielone oczy, w których właśnie utonęłam. Dziwne połączenie, nigdy wcześniej nie widziałam blondyna z zielonymi oczami. Albo widziałam tylko nie zwracałam na to uwagi.
-Jakiś Ethan dzwonił 12 razy. Był tutaj ale pielęgniarka go nie wpuściła.
-I dobrze. Nienawidzę go… -musiałam oderwać oczy od pięknych oczu Alexa- Jeżeli znowu tutaj przyjdzie to bardzo Cie proszę, nie wpuszczaj go pod żadnym pozorem, wywal za drzwi. NIE CHCE GO WIDZIEĆ NA OCZY!
-Dobrze. Przegonie dupka. A teraz się prześpij.
-Dziękuję. A właściwie dlaczego to robisz?
-Dlaczego co robię?- zrobił zdziwioną minę.
-No jesteś dla mnie taki miły…
-Wiesz mało co Cię nie zabiłem. Muszę Ci to jakoś wynagrodzić. – powiedział i uśmiechnął się – Teraz idź spać. Odpocznij trochę.- Ponownie się uśmiechnął i pocałował mnie w czoło, gdy ja już zapadałam w głęboki sen…

______________________________________________________________

Troszeczkę krótki. Taka jakby rozgrzewka przed kontynuacją :)