niedziela, 8 lipca 2012

Rozdział 6


Ciarki przeleciały mi po całym ciele. Jak znalazł się w moim pokoju? I co chciał mi powiedzieć?
Stałam w milczeniu i oczekiwałam na to co ma mi do powiedzenia.
- Na imprezie… To nie byłem ja…. Nie byłem sobą! Nie wiem co mnie podkusiło!! Za dużo wypiłem.
Przepraszam Cię!! Nie chciałem Cię zranić!! – łzy zaczęły spływać mi po policzkach, który raz już dzisiaj płacze? Trzeci? Czwarty?
- Tylko to chciałeś mi powiedzieć?! Myślisz, że tak po prostu Ci wybaczę?!  Jeśli tak to się grubo mylisz!!
- Nie, chce powiedzieć Ci coś jeszcze….
- No słucham..!
- Tam w lesie. Faust nagle się czegoś wystraszył. Pamiętasz? – jeszcze bardziej się rozpłakałam na wspomnienie tego, że mogłabym już leżeć sobie w lesie martwa.
- Skąd wiesz, że Faust czegoś się wystraszył? Przecież Cię tam nie było.. byłeś zajęty czymś innym..
- Wiem bo tam byłem, to mnie się wystraszył….
- Ciebie?! Zwykłego człowieka?!! Proszę Cię! Mnie tak łatwo nie nabierzesz!!
- Mówię prawdę! Nie jestem zwykłym człowiekiem!! Jestem…… zmiennokształtnym.  Jestem….. Wilkołakiem…
Gdy dotarło  do mnie ostatnie słowo, które wypowiedział, przeleciały mi ciarki po całym ciele. Nie mogłam w to uwierzyć! To nie mogło być prawdą!!
Zanim cokolwiek zdążyłam z siebie wydusić, osunęłam się w ciemność…
                                                                               
                                                                              ***

Gdy otworzyłam oczy leżałam w swoim łóżku. Nie mogłam w to wszystko uwierzyć. Przetarłam oczy. To pewnie był sen. To tylko sen.
- Wyspałaś się? – dobiegł czyjś głos z drugiego końca pokoju.
Ethan.
- Co ty tutaj robisz?!
- Wczoraj gdy powiedziałem ci kim a raczej czym jestem straciłaś przytomność…. Nie mogłem zostawić Cię samą.
- Mogłeś! Wcale bym się nie obraziła.
- Ok. Nie będę się narzucał. Ale przemyśl to co Ci wczoraj powiedziałem. – powiedział i wyskoczył przez okno. Podbiegłam do okna ale Ethan zniknął gdzieś w lesie. Jak on mógł zeskoczyć z tak wysoka i nic sobie nie zrobić?! Aha, zapomniałam. Przecież to wilkołak…
Poszłam do łazienki wzięłam długi prysznic. Włożyłam szorty, białą bokserkę i poszłam sprawdzić czy nie mam nagranych jakichś wiadomości na telefonie.
Lena…
- Hej jak tam było na imprezie? Zadzwoń proszę! Nie mogę się już doczekać.- oddzwoniłam do niej. Umówiłyśmy się przecież w poniedziałek, że w sobotę idziemy na zakupy. Więc opowiem jej wszystko na zakupach.

Zrobiłam Make-up wzięłam torebkę i poszłam do Leny. Nie miałam dzisiaj lekcji gitary. Nie dałam rady..
Podczas szalenia po sklepach opowiedziałam jej wszystko dokładnie. Nie mogła uwierzyć. Nie dziwie jej się. Sama nie mogłam i nadal nie mogę.

Po zakupach poszłyśmy coś zjeść. Trochę się zasiedziałyśmy, bo gdy wracałam do domu było już ciemno.

Szłam ulicą do domu gdy pomyślałam, że ciekawie byłoby przejść się do miejsca gdzie to wszystko się wydarzyło.

Doszłam do konara drzewa gdzie wczorajszej nocy siedziałam i płakałam. Usiadłam na nim i zaczęłam to wszystko przemyślać. Może rzeczywiście Ethan nie był sobą całując tą dziewczynę. To, że za dużo wypił też trzeba mu przyznać…

Zatraciłam się w przemyśleniach i nawet nie dostrzegłam tego, że ktoś mi się przygląda. Ethan.
- Przyszłaś to wszystko przemyśleć? – zapytał z nutą współczucia i smutku w głosie.
- Tak kiedyś trzeba – odpowiedziałam. Podszedł bliżej i usiadł obok mnie na trawie
- Przepraszam Cie jeszcze raz, za wszystko…
- Dziękuje, że wystraszyłeś Fausta. Gdyby nie ty byłabym już martwa…
- Nie dziękuj. Faust jest spoko gościem, tylko czasami mu odbija gdy ktoś naprawdę mu się spodoba. Najwyraźniej ty to zrobiłaś. I nie dobrze….. mam konkurencje – uśmiechnął się
- Ethan…
- Przepraszam… Ale boję się, że Cię strącę, a wtedy nie miałbym po co żyć..
- Nie wygaduj takich głupot..
- Mówię prawdę przy – uciął w połowie i zerwał się na nogi – Domi schowaj się za mną.
- Dlaczego?
- Nie pytaj tylko schowaj się za mną!!- krzyknął. Jeszcze nigdy go takiego nie widziałam. Posłusznie wstałam i stanęłam na Ethanem. Dopiero po chwili usłyszałam kogoś kroki….


Rozdział 5


Zobaczyłam Ethana całującego się z jakąś dziewczyną. Jak on mógł?! Jeszcze 20 minut temu całował się ze mną.  Spojrzałam mu prosto w oczy i kolejny raz łzy napłynęły mi do oczu. Odwróciłam się tyłem i zaczęłam przepychać się przez  zgromadzony  akurat  w tym momencie tłum (jakby się umówili normalnie!!  L) . Ethan szybko wstał, dogonił mnie
- Domi…. Przepraszam! - powiedział nie zatrzymałam się ani na chwile przepychałam się dalej. Chwycił mnie za nadgarstek i pociągnął.
- Puszczaj!! Ni chce Cie znać!!- krzyknęłam spoglądając mu prosto w oczy
- Ale Domi!!
- Nie chce, rozumiesz?!!! NIE CHCE!!!
Puścił mój nadgarstek, a ja zaczęłam biec. Dobiegłam do lasu, przez który szliśmy na imprezę, usiadłam na konarze drzewa i rozpłakałam się na dobre. Nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić, weszłam w głąb lasu i nagle straciłam orientacje. Błąkałam się po lesie i kompletnie nie wiedziałam jak się wydostać. Nagle usłyszałam za sobą czyjeś kroki. Odwróciłam się ale nikogo nie było. Przesłyszałam się – pomyślałam.
Przeszłam parę kroków do przodu i znowu usłyszałam kroki.
- Kto tu jest?!!
- Ja.- zza drzewa wyłonił się Faust
- O to ty. Wystraszyłam się.
- Masz czego..
- Nie rozumiem… - gdy to powiedziałam podbiegł do mnie z nadludzką prędkością i przycisnął do drzewa.
- Yyyy Faust?! O co Ci chodzi?
- Ja wiem o co mi chodzi i to wystarczy. Ty nie musisz wiedzieć….
- Halllo?!!! Pomocy!!! Pomocy!!- zaczęłam krzyczeć
-Krzycz sobie krzycz i tak cię tu nikt nie usłyszy.- uśmiechnął się
- Czego ty ode mnie chcesz?!!
- Tylko tego co płynie w tobie, co płynie w twoich żyłach..
- Nie rozumiem…
- Nie musisz nic rozumieć. Chcesz mogę przejść do praktyki. - Otworzył buzie i nagle z jego zębów wyłoniły się kły - zaśmiał się.
Nagle usłyszałam jakiś szelest w krzakach. Faust odwrócił głowę w tamtą stronę. Nagle zauważyłam w jego oczach strach. Puścił mnie i ponownie z nadludzką prędkością uciekł w głąb lasu.
Skupiłam się, przecież mieszkam tu tyle lat musze pamiętać jak wrócić do domu zanim to coś, co przestraszyło ….wampira nie obedrze mnie ze skory . Nagle przypomniałam sobie! Poznaje tą okolicę. Szybko pobiegłam w stronę domu. Gdy wybiegłam z lasu i znalazłam się na ulicy, zaraz przed domem znowu usłyszałam czyjeś kroki za sobą. Nawet nie obracałam się aby zobaczyć kto to. Od razu rzuciłam się biegiem do domu.
- Domi!!- usłyszałam głos Ethana. Uff to on. I tak nie chce go znać. Wyjęłam szybko z torebki klucz do domu,  z tego wszystkiego nie umiałam trafić kluczem do zamka.
- Pogadajmy!! – próbował dalej Ethan
- NIE!!- krzyknęłam i zatrzasnęłam mu przed nosem drzwi.
Nigdy więcej nie wychodzę z domu na żadna imprezę z Ethanem, nigdy!!! – pomyślałam. Weszłam po schodach do swojego pokoju. Rzuciłam torebkę na łóżko i wtedy zobaczyłam Ethana stojącego przy moim oknie.
- Co?! Kiedy?! Jak się tutaj znalazłeś?!!
- Wszedłem przez okno…
- Ale jak przez okno?!! Mój pokój jest na piętrze!! Nic nie rozumiem!!
- Musze Ci coś powiedzieć….

piątek, 6 lipca 2012

Rozdział 4


Czekałam aż wróci, gdy podszedł do mnie jakiś chłopak.
- Hej lalunia zabawimy się?
- Chyba troszeczkę za dużo wypiłeś….
Zaczął się do mnie przytulać.
- Ej! Weź odwal się!
- No nie bądź taka!- zaczął odpinać mi sukienkę.
-Przestań!!
- Nie ma mowy!!
Cała się trzęsłam. Nie umiałam wydusić ani jednego słowa.
- Pomocy!! Pomocy!! - krzyczałam bez skutecznie. Zaczęłam płakać. Oczy zaszły mi łzami.
- Pomocy!!! Pomocy!! Słyszy mnie ktoś?!!
- Zostaw ją!! -  krzyknął Ethan. Chwycił kolesia za koszulkę i podniósł do góry. Skąd on miał tyle siły? -nie zbliżaj się więcej do niej! Rozumiesz?!!
- Spoko, spoko. Nie wiedziałem, że panna z kimś jest. Już sobie idę.
Ethan postawił go na ziemi. Nieznajomy popatrzył się tylko i uciekł. Ethan podszedł do mnie i przytulił mocno.
- Wszystko w porządku?- zapytał
- Tak. - odpowiedziałam i przetarłam oczy z łez. - skąd ty miałeś tyle siły żeby go dźwignąć?
Uśmiechnął się
- Chodzi się na siłownie … Chcesz już stąd iść?
- Nie spokojnie. Nie psujmy sobie imprezy -uśmiechnęłam się - i jak, masz te piwa?
- Tak. Trzymaj. - podał mi jedno - to może chcesz się przejść? Tu niedaleko jest rzeczka.
- Chętnie.

Szliśmy w ciszy. Po chwili doszliśmy do rzeczki. Na środku był mały mostek. Weszliśmy na niego i usiedliśmy.
- Pewnie masz mnie za beksę. - spytałam
- Nie. Czemu tak myślisz?
- Wiesz pierwsze spotkanie - płakałam. Impreza na, której mieliśmy się super bawić też płakałam.
- Nie prawda. Pierwsze nasze spotkanie było w kinie.- zaczęliśmy się śmiać - To nie twoja wina. Na pewno bez powodu byś nie płakała.
- Mam rewelacyjnie rozpoczęty rok szkolny…
- Nie ma co się przejmować. Życie biegnie dalej. – wszedł na poręcz mostka i krzyknął ze śmiechem w głosie - Trzeba z niego korzystać!!
- Masz racje!! Skończyło mi się piwo. Idziemy po jeszcze jedno? – powiedziałam. Zaczęliśmy się śmiać.
- Ok. Ale tym razem idziesz razem ze mną nie zostawię Cię już samej.
- Dobrze.
Wracając  trzymaliśmy się za ręce. Poszliśmy po jeszcze jedne piwa. Wypiliśmy je, a potem poszliśmy tańczyć. Wyszalałam się na całego.
- Idę po jeszcze jedno piwo. Chcesz też?- zapytał Ethan
- Nie dzięki mi już wystarczy. Idę do ubikacji.
- Ok. Będę tu czekał. – uśmiechnął się i pocałował mnie w usta. Potem poszedł po piwo.
W głowie mi się zakręciło… Nie mogłam uwierzyć, że stało się to na prawdę. Po chwili doszło do mnie, że musze iść do ubikacji bo Ethan zaraz wróci. Weszłam więc do środka, i spytałam jakiejś dziewczyny gdzie jest toaleta, wskazała mi drogę. Po chwili dotarłam do ubikacji, załatwiłam swoje potrzeby i wróciłam do miejsca gdzie miał na mnie czekać Ethan. Ale jego nie było. Pomyślałam, że pewnie jest długa kolejka po piwo. Po 5 minutach stwierdziłam, że idę do niego. Ale gdy podeszłam do baru nigdzie nie było ani kolejki ani Ethana. Nagle zauważyłam Fausta.
- Hej Faust widziałeś Ethana?
- Tak szedł tam – wskazał mi drogę – ale wiesz jakbyś go nie znalazła to ja czekam – uśmiechnął się
- Dzięki. Będę pamiętać – też się uśmiechnęłam
Poszłam w wskazaną przez Fausta stronę i wtedy zobaczyłam to czego do końca życia nie zapomnę!!

Rozdział 3

Tak jak wczoraj obudził mnie budzik. Zaczynałam się ubierać gdy zadzwoniła do mnie Lena. Zachorowała. Nie będzie jej dzisiaj w szkole. Super!! Akurat dzisiaj musiała mnie zostawić z tym wszystkim samą?!

W autobusie było spokojnie. Nikt się nie śmiał. Najbardziej bałam się wejść do szkoły. Stanęłam przed drzwiami wzięłam głęboki wdech „raz kozie śmierć” – pomyślałam i weszłam do szkoły. Rozejrzałam się ale nikt nie zwracał na mnie uwagi, nawet na mnie nie patrzyli. Super!! Mi pasuje J

Moja pierwsza lekcja dzisiaj to polski. Na każdej lekcji siedzę z Leną  ale, że dzisiaj  jej nie ma więc będę siedzieć  sama. Zanudzę się na śmierć. Zadzwonił dzwonek na lekcje, weszłam do klasy i usiadłam w ławce. Zaczęłam się wypakowywać gdy nagle ktoś zaczął odsuwać krzesło obok mnie. Spojrzałam w górę. To on.
- Mogę się dosiąść?
- Tak.
- Nie przejmuj się wczorajszym.
- Już mi przeszło.
- To się cieszę.  A tak w ogóle to się jeszcze nie przedstawiłem. Cześć jestem Ethan. – podał mi rękę.
- Dominika. Ale mów mi Domi.- również podałam mu rękę.
Uśmiechnął się do mnie.
- Ładnie.
- Dziękuję.
Całą lekcje przegadaliśmy. Rozmawialiśmy o wszystkim. Nauczyciel upominał nas co chwile ale i tak go nie słuchaliśmy.

Ten dzień zleciał mi strasznie szybko. I dobrze. Wróciłam do domu. Odrobiłam lekcje i pożyczyłam laptopa od rodziców. Dawno nie byłam na facebooku nie wiem co się na świecie dzieje. Poszperałam trochę, miałam już wyłączać laptopa gdy na facebooku przyszła mi wiadomość.
Ethan.
- Hej J co tam u ciebie?
- A dobrze.
- Słuchaj, mój kumpel organizuje imprezę w piątek, chciałabyś przyjść?
-Chętnie.
- Możesz przyjść z kumpelą,  jak chcesz.
- Dobra, a gdzie ta impreza?
- Może lepiej powiedz mi gdzie mieszkasz to przyjdę po Ciebie. Ok?
- Dobra, ul. Szczęśniaka 10.
-Ok. Będę u Ciebie w piątek o 18.00. J
- Ok. to do zobaczenia. J
- Do zobaczenia J
Nie wierze własnym oczom. Ethan zaprosił mnie na imprezę. Mnie?! Musze zadzwonić do Leny i wszystko jej opowiedzieć!
Lena też nie mogła w to uwierzyć! Ale nie morze ze mną iść. Ma jakieś spotkanie rodzinne. Szkoda. Będę znała tam tylko Ethana. Może to właśnie będzie okazja do poznania kogoś nowego.
                                                                       
                                                                              ***

Cały tydzień zleciał mi bardzooo szybko. Może dlatego, że nie mogłam się doczekać piątku. O matko!! Dzisiaj jest piątek!! Spokojnie. Mam jeszcze 4 godziny do przyjścia Ethana.

Poszłam wziąć dłuuuugi prysznic, potem ubrałam się i pomalowałam. Stanęłam przed lustrem i przejrzałam się dokładnie. Miałam kremowo-rudą sukienkę. Kończyła się gdzieś tak 10cm nad  kolanem. Do tego czarne szpilki na 10cm obcasie. Make-up zrobiłam trochę obfitszy niż zwykle ale nie za dużo. Zwykle mam proste włosy dzisiaj pokręciłam sobie loki. Już miałam schodzić na dół ale wróciłam się jeszcze po torebkę – czarną, gdy rozległ się dzwonek do drzwi. Punktualnie!
Zeszłam na dół i otworzyłam drzwi. Wyglądał jeszcze piękniej niż zwykle. Włosy postawił sobie na żelu
- Cześć. Wyglądasz pięknie.- uśmiechnął się
- Dziękuje. Ty też fajnie wyglądasz.
Zamknęłam drzwi i schowałam klucz do torebki. 
- Lena nie idzie z nami.
- Czemu?
- Ma jakieś spotkanie rodzinne.
- Aha rozumiem…
- Haha. A co też cię rodzice męczą takimi?
- Za często.- uśmiechnął się
- Daleko ta impreza?
- Pół godziny na nogach.
- Aha. – uśmiechnęłam się
W czasie drogi cały czas rozmawialiśmy. Nawet nie wiem kiedy zleciało to pół godziny a już znaleźliśmy się na imprezie. Poszliśmy do kolegi Ethana.
- Cześć Faust.
- Cześć Ethan. Stary! Oooo a to kto?
- A to Domi.- powiedział Ethan
- Miło mi poznać- powiedział  Faust  i pocałował mnie w rękę. Gdy to robił przeleciał mi dziwny dreszcz po plecach. Bardzoo dziwne.- Ja musze lecieć, witać innych imprezowiczów. Życzę Wam miłej zabawy - uśmiechnął się łobuzersko.
- Na razie- powiedział Ethan- to co chcesz do picia?
- Coś na odprężenie.
- Ok. To idę po piwo. - uśmiechnął się - Zaraz wracam.
- Ok.

czwartek, 5 lipca 2012

Rozdział 2

Dryń, dryń! No już wstaje wyłącz się ty wredny budziku!!


Dzisiaj jest zimniej niż wczoraj. Dlatego włożyłam niebieskie rurki, biały T-shirt  i moje ulubione trampki. Zrobiłam taki sam make-up jak wczoraj i wyszłam na przystanek. W autobusie siedziałam z Leną i rozmawiałam z nią o wyprzedaży fajnych ciuchów w galerii handlowej.
- To może wybierzemy się tam w sobotę?- zaproponowała
- Zależy, o której. Rano mam lekcje gitary ale po południu jest ok.
- No to jesteśmy umówione!

Z Leną mamy na szczęście taki sam plan lekcji, więc nie musimy się rozdzielać. Pierwszy był W-f. W-f jest ok. Lubię sport więc poszło mi całkiem nieźle. Druga historia. Tu już gorzej. Nienawidzę historii.
   Siadłam w ławce z Leną i od razu rozpoczęła się lekcja. Nauczycielka historii pani Krawczyk postanowiła zrobić nam powtórkę z gimnazjum. Nauczycielka zadawała pytania a praktycznie cała klasa się zgłaszała tylko nie ja. Gdy jednak zadała pytanie, na które znałam odpowiedź ( a przynajmniej tak mi się wydawało) zgłosiłam się do odpowiedzi. Pani Krawczyk ze zdziwieniem poprosiła mnie abym odpowiedziała. I to co się wtedy stało było koszmarne. Źle odpowiedziałam! Odpowiedziałam nie dość, że źle to jeszcze na dodatek nie o to chodziło w tym pytaniu. Cała klasa wybuchła śmiechem. Nawet nauczycielka się ze mnie śmiała, a potem zaczęła ośmieszać mnie przed wszystkimi. Ze łzami w oczach zabrałam książki z ławki i wybiegłam z klasy. Super rozpoczęłam rok szkolny!!!  Łzy spływały mi po policzkach. Oczy miałam tak załzawione, że kompletnie nie widziałam gdzie idę. I nagle na kogoś wpadłam. Wszystkie książki rozwaliły się na korytarzu. Od razu kucnęłam aby je pozbierać.
- Przepraszam – odpowiedział jakiś chłopak – Nie chciałem.
- Spoko nic się nie stało. To ja przepraszam.
- Poczekaj pomogę Ci.
- Nie trzeba poradzę sobie.- odpowiedziałam wstając z książkami.
Przetarłam oczy z łez i wtedy zobaczyłam kto to jest. To on! Chłopak, który mi się przyglądał w kinie.
- Czemu płaczesz?
- Nie ważne. Pewnie też byś się zaczął śmiać gdybym Ci powiedziała – powiedziałam nawet na niego nie patrząc. Potem zaczęłam biec.
- Przepraszam! Nie powinienem pytać! – krzyknął.
Pobiegłam do domu. Rzuciłam książki na biurko, położyłam się na łóżku i zasnęłam…
                                                                            ***
- Halo? Domi czemu wybiegłaś z klasy?- zapytała Lena
- A co miałam słuchać tych drwin na mój temat?
- Racja. Wiesz, że ten przystojniak z kina chodzi do naszej klasy? Spóźnił się na lekcje.
- Wiem.
- Wiesz? Skąd?
- Spotkałam go na korytarzu i się domyśliłam.
- Aha. Przychodzisz jutro do szkoły?
- Nie mam wyjścia.
- Nie martw się. Będzie ok!
- Mam nadzieję.
- Muszę lecieć. Do jutra!
- Do jutra.
Odłożyłam telefon i włączyłam kompa żeby dowiedzieć się czy jest coś na jutro zadane. Znałam parę osób z naszej klasy już wcześniej więc miałam ich numery gg. Monika była dostępna.
- Hej J jest coś na jutro zadane?
- Z polskiego 3/4 i z angola 5/3.
- Ok. Thx ;)
- N.m.z.c. Nie przejmuj się tym co się dzisiaj wydarzyło. Nie ma po co tracić na to czasu J
- Dzięki za wsparcie.
- Aha. Ten nowy chłopak, wiesz który? Ten co się dzisiaj spóźnił na lekcje.
- Wiem który.
- Pytał się o ciebie.
- Co?! O mnie? Co chciał?
- Chciał wiedzieć czemu płakałaś.
- I co?
- Dawid mu powiedział. Ale on nie zaczął się z ciebie śmiać wręcz przeciwnie, posmutniał z twarzy.
- Ok. Dzięki za info.
- Nie ma sprawy. Trzymaj się J
-No na razie J
Czemu on o mnie pytał? I czemu nie śmiał się jak inni? Nic nie rozumiem. Tysiące myśli przelatuje mi przez  głowę.
Odrobiłam lekcje, położyłam się na łóżku i zaczęłam czytać książkę „Pamiętnik Stefano”, ale zamiast czytać, usnęłam.

Rozdział 1

-Dominika śniadanie! - krzyknęła mama.
-Już idę! – odpowiedziałam. Wstałam z łóżka, szybko wciągnęłam na siebie dżinsowe spodenki, czarną bokserkę, przeczesałam swoje średniej długości blond włosy i zbiegłam na dół po schodach.
Tata jak zwykle czytał poranną gazetę przegryzając Tosta, moja młodsza siostra Karolina w spokoju czekała na jajecznice, którą mama właśnie kładła na stole.
- Dzień dobry – powiedziała mama
- Dzień dobry. Mam takie jedno pytanko. Mogłabym iść dzisiaj do kina z Leną? Jest ostatni dzień wakacji. Proszę.
- Możesz. A, o której się spotykacie?
- Lena mówiła coś o 15.00. Chce żebym przyszła do niej do domu, a potem razem pójdziemy do kina.
- Ok.
Resztę śniadania przesiedziałam w ciszy. Karolina rozmawiała z mamą a jakiś temat, a ja rozmyślałam o tym, że mam już 16 lat a jeszcze nigdy nie miałam chłopaka.
Po śniadaniu poszłam do swojego pokoju i zaczęłam ćwiczyć grę na gitarze, następnie wzięłam krótki prysznic i zabrałam się do robienia make-up. Podkreśliłam oczy eyelinerem, przejechałam tuszem po rzęsach, przeczesałam jeszcze raz włosy i wyszłam do Leny. Po 10 minutach byłam u niej pod domem.
- Hej.
- Hej! Wchodź! - powiedziała Lena oczywiście z uśmiechem na twarzy. Rodzice Leny siedzieli na kanapie w salonie i oglądali telewizje.
- Dzień dobry!
- Cześć Domi! - powiedzieli równocześnie
- Na jaki film idziecie? – zapytała mama Leny
- W sumie to jeszcze nie wiemy. – odpowiedziałam
- Poczekaj chwile wezmę tylko torebkę i możemy iść. – powiedziała Lena i zniknęła gdzieś za ścianą w korytarzu.
                                                                         * * *
W kinie poszłyśmy na „Igrzyska śmierci”. Podczas oglądania filmu przyglądał mi się jakiś nieznajomy chłopak. Przystojny brunet, z pięknymi niebieskimi oczami. Gdy na niego popatrzyłam uśmiechnął się ukazując idealnie równe białe zęby.
- Chyba wpadłaś w oko tamtemu przystojniakowi. – powiedziała Lena tyrpiąc mnie równocześnie.
- Tak akurat. Mogłabym sobie pomarzyć….
Po filmie wróciłam do domu, oznajmiłam rodzicom, że jestem z powrotem  i poszłam do swojego pokoju. Podeszłam do łóżka i rzuciłam się na nie, cały czas myśląc o nieznajomym z kina. Gdy nagle poczułam ból. Oczywiście nie przewidziałam tego, że mogę uderzyć się o kant łóżka, rzucając się na nie. Cała ja….
Poszłam do apteczki, posmarowałam rękę maścią i owinęłam bandażem.
- Domi oglądasz ze mną kolejny odcinek Pamiętników Wampirów?- zapytała Karolina
- Jasne!
Uwielbiam pamiętniki wampirów. Mogłabym oglądać je cały czas. Ale nie dzisiaj. Dzisiaj obejrzę tylko jeden. Muszę wcześniej położyć się spać. Jutro pierwszy dzień w technikum. Nowa szkoła, nowi nauczyciele, nowi koledzy, paru znam ale nie za dużo. Będzie dużo nowych wrażeń. Mam nadzieję, że tutaj polepszy mi się szczęście w miłości…








_______________________________________________________


Komentujcie bo nie wiem czy dodawać kolejny rozdział!! :)