środa, 16 stycznia 2013


Rozdział 9

1 MIESIĄC PÓŹNIEJ
Przez ostatni miesiąc praktycznie nic się nie zmieniło w moim życiu. Moja noga jest już całkiem sprawna po tych wszystkich rehabilitacjach. Ethana nadal unikam „Nie chcę go widzieć na oczy” – tak powiedziałam Alexowi i tego się trzymam, a on mi w tym pomaga. Trochę się do siebie zbliżyliśmy ale nie za wiele. Mama bardzo polubiła Alexa, a co do taty nie mam pojęcia bo jedyne co do siebie mówią to „cześć”. Na więcej nie ma czasu bo tata praktycznie cały czas spędza w pracy, a gdy wraca jest tylko kolejne „cześć” i idzie spać.
Siedziałam właśnie w swoim pokoju na swoim ulubionym fotelu z podkulonymi nogami i przyglądałam się Alexowi siedzącemu na moim łóżku. Dziwne zawsze miał zielone oczy a dzisiaj wpadają w odcień czerwieni. Zdaje mi się…
-To co dzisiaj robimy? -zapytałam
-A na co masz ochotę?
- Obojętnie byleby tylko wyjść z tego domu. Przez miesiąc siedziałam na zmianę raz w domu raz w szpitalu. Zróbmy coś ciekawszego od oglądania filmów.- Alex zaczął się śmiać. Jak on się słodko śmieje..
-Wiesz, że nie możesz przemęczać nogi? - zapytał z troską. I plum! Nadzieja prysła jak bańka mydlana…
-Tak, tak wiem – posmutniałam
-No to zabieram Cię w jedno z moich ulubionych miejsc!- krzyknął ze śmiechem. Chwilę później byliśmy już w jego samochodzie.
- Gdzie mnie zabierasz?
- Nie mogę Ci powiedzieć.
- Dlaczego?
- Bo to ma być niespodzianka- uśmiechnął się.
Po godzinnej jeździe Alex zaparkował samochód w lesie.
- Dalej pójdziemy pieszo.- powiedział. Wysiadłam więc z samochodu i czekałam aż on zrobi to samo. Zaczęliśmy iść. Szliśmy w milczeniu gdy nagle Alex zapytał –Dlaczego tak nienawidzisz Ethana?
- To długa historia…
-Mam dużo czasu.
- Skoro tak …- opowiedziałam mu dokładnie wszystko co robiliśmy z Ethanem, kiedy, jak mnie zranił, z kim. Dosłownie wszystko.
- Teraz rozumiem.- powiedział. Stanął naprzeciwko mnie i otarł kciukiem moją łzę spływającą po policzku. – Ja nigdy Ci nie zranię – powiedział swoim seksownym głosem a potem mnie pocałował. Odwzajemniłam pocałunek. Nie mogliśmy się od siebie oderwać. Zdziwiło mnie to, że miał lodowate ciało. Nie ważne… Spojrzałam na niego zdziwiona
-Przepraszam nie powinienem…- powiedział ruszając dalej ścieżka. Ruszyłam za nim. Po chwili zatrzymał się ponownie – To ma być niespodzianka-powiedział z uśmiechem i zasłonił mi rękami oczy. Nagle usłyszałam szum wody. Wziął ręce z moich oczu a ja zobaczyłam przepiękne jezioro w którym odbijało się słońce.
-Ślicznie-powiedziałam
-Kocham tutaj przyjeżdżać. To jak wskakujemy? – powiedział ucieszony.
- Żartujesz?!- powiedziałam zdziwiona
- Ja? Nigdy!- zaczął się śmiać po czym wziął mnie na ręce i zaczął biec w stronę wody
- Alex! Nie! Alex proszę Cię przestań!! – oczywiście nie posłuchał i po chwili oboje byliśmy już zanurzeni w wodzie….

________________________________________________________

Czy Domi znalazła w końcu miłość swojego życia? Kontynuacja niedługo <3

1 komentarz: