niedziela, 8 lipca 2012

Rozdział 6


Ciarki przeleciały mi po całym ciele. Jak znalazł się w moim pokoju? I co chciał mi powiedzieć?
Stałam w milczeniu i oczekiwałam na to co ma mi do powiedzenia.
- Na imprezie… To nie byłem ja…. Nie byłem sobą! Nie wiem co mnie podkusiło!! Za dużo wypiłem.
Przepraszam Cię!! Nie chciałem Cię zranić!! – łzy zaczęły spływać mi po policzkach, który raz już dzisiaj płacze? Trzeci? Czwarty?
- Tylko to chciałeś mi powiedzieć?! Myślisz, że tak po prostu Ci wybaczę?!  Jeśli tak to się grubo mylisz!!
- Nie, chce powiedzieć Ci coś jeszcze….
- No słucham..!
- Tam w lesie. Faust nagle się czegoś wystraszył. Pamiętasz? – jeszcze bardziej się rozpłakałam na wspomnienie tego, że mogłabym już leżeć sobie w lesie martwa.
- Skąd wiesz, że Faust czegoś się wystraszył? Przecież Cię tam nie było.. byłeś zajęty czymś innym..
- Wiem bo tam byłem, to mnie się wystraszył….
- Ciebie?! Zwykłego człowieka?!! Proszę Cię! Mnie tak łatwo nie nabierzesz!!
- Mówię prawdę! Nie jestem zwykłym człowiekiem!! Jestem…… zmiennokształtnym.  Jestem….. Wilkołakiem…
Gdy dotarło  do mnie ostatnie słowo, które wypowiedział, przeleciały mi ciarki po całym ciele. Nie mogłam w to uwierzyć! To nie mogło być prawdą!!
Zanim cokolwiek zdążyłam z siebie wydusić, osunęłam się w ciemność…
                                                                               
                                                                              ***

Gdy otworzyłam oczy leżałam w swoim łóżku. Nie mogłam w to wszystko uwierzyć. Przetarłam oczy. To pewnie był sen. To tylko sen.
- Wyspałaś się? – dobiegł czyjś głos z drugiego końca pokoju.
Ethan.
- Co ty tutaj robisz?!
- Wczoraj gdy powiedziałem ci kim a raczej czym jestem straciłaś przytomność…. Nie mogłem zostawić Cię samą.
- Mogłeś! Wcale bym się nie obraziła.
- Ok. Nie będę się narzucał. Ale przemyśl to co Ci wczoraj powiedziałem. – powiedział i wyskoczył przez okno. Podbiegłam do okna ale Ethan zniknął gdzieś w lesie. Jak on mógł zeskoczyć z tak wysoka i nic sobie nie zrobić?! Aha, zapomniałam. Przecież to wilkołak…
Poszłam do łazienki wzięłam długi prysznic. Włożyłam szorty, białą bokserkę i poszłam sprawdzić czy nie mam nagranych jakichś wiadomości na telefonie.
Lena…
- Hej jak tam było na imprezie? Zadzwoń proszę! Nie mogę się już doczekać.- oddzwoniłam do niej. Umówiłyśmy się przecież w poniedziałek, że w sobotę idziemy na zakupy. Więc opowiem jej wszystko na zakupach.

Zrobiłam Make-up wzięłam torebkę i poszłam do Leny. Nie miałam dzisiaj lekcji gitary. Nie dałam rady..
Podczas szalenia po sklepach opowiedziałam jej wszystko dokładnie. Nie mogła uwierzyć. Nie dziwie jej się. Sama nie mogłam i nadal nie mogę.

Po zakupach poszłyśmy coś zjeść. Trochę się zasiedziałyśmy, bo gdy wracałam do domu było już ciemno.

Szłam ulicą do domu gdy pomyślałam, że ciekawie byłoby przejść się do miejsca gdzie to wszystko się wydarzyło.

Doszłam do konara drzewa gdzie wczorajszej nocy siedziałam i płakałam. Usiadłam na nim i zaczęłam to wszystko przemyślać. Może rzeczywiście Ethan nie był sobą całując tą dziewczynę. To, że za dużo wypił też trzeba mu przyznać…

Zatraciłam się w przemyśleniach i nawet nie dostrzegłam tego, że ktoś mi się przygląda. Ethan.
- Przyszłaś to wszystko przemyśleć? – zapytał z nutą współczucia i smutku w głosie.
- Tak kiedyś trzeba – odpowiedziałam. Podszedł bliżej i usiadł obok mnie na trawie
- Przepraszam Cie jeszcze raz, za wszystko…
- Dziękuje, że wystraszyłeś Fausta. Gdyby nie ty byłabym już martwa…
- Nie dziękuj. Faust jest spoko gościem, tylko czasami mu odbija gdy ktoś naprawdę mu się spodoba. Najwyraźniej ty to zrobiłaś. I nie dobrze….. mam konkurencje – uśmiechnął się
- Ethan…
- Przepraszam… Ale boję się, że Cię strącę, a wtedy nie miałbym po co żyć..
- Nie wygaduj takich głupot..
- Mówię prawdę przy – uciął w połowie i zerwał się na nogi – Domi schowaj się za mną.
- Dlaczego?
- Nie pytaj tylko schowaj się za mną!!- krzyknął. Jeszcze nigdy go takiego nie widziałam. Posłusznie wstałam i stanęłam na Ethanem. Dopiero po chwili usłyszałam kogoś kroki….


1 komentarz: