Rozdział 5
Zobaczyłam
Ethana całującego się z jakąś dziewczyną. Jak on mógł?! Jeszcze 20 minut temu
całował się ze mną. Spojrzałam mu prosto
w oczy i kolejny raz łzy napłynęły mi do oczu. Odwróciłam się tyłem i zaczęłam
przepychać się przez zgromadzony akurat
w tym momencie tłum (jakby się umówili normalnie!! L) . Ethan szybko wstał, dogonił mnie
- Domi….
Przepraszam! - powiedział nie zatrzymałam się ani na chwile przepychałam się
dalej. Chwycił mnie za nadgarstek i pociągnął.
- Puszczaj!!
Ni chce Cie znać!!- krzyknęłam spoglądając mu prosto w oczy
- Ale Domi!!
- Nie chce,
rozumiesz?!!! NIE CHCE!!!
Puścił mój
nadgarstek, a ja zaczęłam biec. Dobiegłam do lasu, przez który szliśmy na
imprezę, usiadłam na konarze drzewa i rozpłakałam się na dobre. Nie wiedziałam
co mam ze sobą zrobić, weszłam w głąb lasu i nagle straciłam orientacje.
Błąkałam się po lesie i kompletnie nie wiedziałam jak się wydostać. Nagle
usłyszałam za sobą czyjeś kroki. Odwróciłam się ale nikogo nie było.
Przesłyszałam się – pomyślałam.
Przeszłam
parę kroków do przodu i znowu usłyszałam kroki.
- Kto tu jest?!!
- Ja.- zza
drzewa wyłonił się Faust
- O to ty.
Wystraszyłam się.
- Masz
czego..
- Nie
rozumiem… - gdy to powiedziałam podbiegł do mnie z nadludzką prędkością i
przycisnął do drzewa.
- Yyyy
Faust?! O co Ci chodzi?
- Ja wiem o
co mi chodzi i to wystarczy. Ty nie musisz wiedzieć….
- Halllo?!!!
Pomocy!!! Pomocy!!- zaczęłam krzyczeć
-Krzycz sobie
krzycz i tak cię tu nikt nie usłyszy.- uśmiechnął się
- Czego ty ode
mnie chcesz?!!
- Tylko tego
co płynie w tobie, co płynie w twoich żyłach..
- Nie
rozumiem…
- Nie musisz
nic rozumieć. Chcesz mogę przejść do praktyki. - Otworzył buzie i nagle z jego
zębów wyłoniły się kły - zaśmiał się.
Nagle
usłyszałam jakiś szelest w krzakach. Faust odwrócił głowę w tamtą stronę. Nagle
zauważyłam w jego oczach strach. Puścił mnie i ponownie z nadludzką prędkością
uciekł w głąb lasu.
Skupiłam się,
przecież mieszkam tu tyle lat musze pamiętać jak wrócić do domu zanim to coś,
co przestraszyło ….wampira nie obedrze mnie ze skory . Nagle przypomniałam
sobie! Poznaje tą okolicę. Szybko pobiegłam w stronę domu. Gdy wybiegłam z lasu
i znalazłam się na ulicy, zaraz przed domem znowu usłyszałam czyjeś kroki za
sobą. Nawet nie obracałam się aby zobaczyć kto to. Od razu rzuciłam się biegiem
do domu.
- Domi!!-
usłyszałam głos Ethana. Uff to on. I tak nie chce go znać. Wyjęłam szybko z
torebki klucz do domu, z tego
wszystkiego nie umiałam trafić kluczem do zamka.
- Pogadajmy!!
– próbował dalej Ethan
- NIE!!-
krzyknęłam i zatrzasnęłam mu przed nosem drzwi.
Nigdy więcej
nie wychodzę z domu na żadna imprezę z Ethanem, nigdy!!! – pomyślałam. Weszłam
po schodach do swojego pokoju. Rzuciłam torebkę na łóżko i wtedy zobaczyłam
Ethana stojącego przy moim oknie.
- Co?!
Kiedy?! Jak się tutaj znalazłeś?!!
- Wszedłem przez
okno…
- Ale jak
przez okno?!! Mój pokój jest na piętrze!! Nic nie rozumiem!!
- Musze Ci
coś powiedzieć….
Hmm, ciekawe, co jej powie xd
OdpowiedzUsuńA czy napewno Ethan całował się z tą dziewczyną czy może coś innego jej robił?
I czego faust się przestraszył? Ethana ?
Czekam na nn ;)
Zapraszam do mnie http://pijana-szczesciem96.blogspot.com/