Rozdział 3
Tak jak
wczoraj obudził mnie budzik. Zaczynałam się ubierać gdy zadzwoniła do mnie
Lena. Zachorowała. Nie będzie jej dzisiaj w szkole. Super!! Akurat dzisiaj
musiała mnie zostawić z tym wszystkim samą?!
W autobusie
było spokojnie. Nikt się nie śmiał. Najbardziej bałam się wejść do szkoły.
Stanęłam przed drzwiami wzięłam głęboki wdech „raz kozie śmierć” – pomyślałam i
weszłam do szkoły. Rozejrzałam się ale nikt nie zwracał na mnie uwagi, nawet na
mnie nie patrzyli. Super!! Mi pasuje J
Moja pierwsza
lekcja dzisiaj to polski. Na każdej lekcji siedzę z Leną ale, że dzisiaj jej nie ma więc będę siedzieć sama. Zanudzę się na śmierć. Zadzwonił dzwonek
na lekcje, weszłam do klasy i usiadłam w ławce. Zaczęłam się wypakowywać gdy
nagle ktoś zaczął odsuwać krzesło obok mnie. Spojrzałam w górę. To on.
- Mogę się
dosiąść?
- Tak.
- Nie
przejmuj się wczorajszym.
- Już mi
przeszło.
- To się
cieszę. A tak w ogóle to się jeszcze nie
przedstawiłem. Cześć jestem Ethan. – podał mi rękę.
- Dominika.
Ale mów mi Domi.- również podałam mu rękę.
Uśmiechnął
się do mnie.
- Ładnie.
- Dziękuję.
Całą lekcje
przegadaliśmy. Rozmawialiśmy o wszystkim. Nauczyciel upominał nas co chwile ale
i tak go nie słuchaliśmy.
Ten dzień
zleciał mi strasznie szybko. I dobrze. Wróciłam do domu. Odrobiłam lekcje i
pożyczyłam laptopa od rodziców. Dawno nie byłam na facebooku nie wiem co się na
świecie dzieje. Poszperałam trochę, miałam już wyłączać laptopa gdy na
facebooku przyszła mi wiadomość.
Ethan.
- Hej J co tam u ciebie?
- A dobrze.
- Słuchaj,
mój kumpel organizuje imprezę w piątek, chciałabyś przyjść?
-Chętnie.
- Możesz
przyjść z kumpelą, jak chcesz.
- Dobra, a
gdzie ta impreza?
- Może lepiej
powiedz mi gdzie mieszkasz to przyjdę po Ciebie. Ok?
- Dobra, ul.
Szczęśniaka 10.
-Ok. Będę u
Ciebie w piątek o 18.00. J
- Ok. to do
zobaczenia. J
- Do
zobaczenia J
Nie wierze
własnym oczom. Ethan zaprosił mnie na imprezę. Mnie?! Musze zadzwonić do Leny i
wszystko jej opowiedzieć!
Lena też nie
mogła w to uwierzyć! Ale nie morze ze mną iść. Ma jakieś spotkanie rodzinne.
Szkoda. Będę znała tam tylko Ethana. Może to właśnie będzie okazja do poznania
kogoś nowego.
***
Cały tydzień
zleciał mi bardzooo szybko. Może dlatego, że nie mogłam się doczekać piątku. O
matko!! Dzisiaj jest piątek!! Spokojnie. Mam jeszcze 4 godziny do przyjścia
Ethana.
Poszłam wziąć
dłuuuugi prysznic, potem ubrałam się i pomalowałam. Stanęłam przed lustrem i
przejrzałam się dokładnie. Miałam kremowo-rudą sukienkę. Kończyła się gdzieś
tak 10cm nad kolanem. Do tego czarne
szpilki na 10cm obcasie. Make-up zrobiłam trochę obfitszy niż zwykle ale nie za
dużo. Zwykle mam proste włosy dzisiaj pokręciłam sobie loki. Już miałam
schodzić na dół ale wróciłam się jeszcze po torebkę – czarną, gdy rozległ się
dzwonek do drzwi. Punktualnie!
Zeszłam na
dół i otworzyłam drzwi. Wyglądał jeszcze piękniej niż zwykle. Włosy postawił
sobie na żelu
- Cześć.
Wyglądasz pięknie.- uśmiechnął się
- Dziękuje.
Ty też fajnie wyglądasz.
Zamknęłam
drzwi i schowałam klucz do torebki.
- Lena nie
idzie z nami.
- Czemu?
- Ma jakieś
spotkanie rodzinne.
- Aha
rozumiem…
- Haha. A co
też cię rodzice męczą takimi?
- Za często.-
uśmiechnął się
- Daleko ta
impreza?
- Pół godziny
na nogach.
- Aha. –
uśmiechnęłam się
W czasie
drogi cały czas rozmawialiśmy. Nawet nie wiem kiedy zleciało to pół godziny a
już znaleźliśmy się na imprezie. Poszliśmy do kolegi Ethana.
- Cześć Faust.
- Cześć
Ethan. Stary! Oooo a to kto?
- A to Domi.-
powiedział Ethan
- Miło mi poznać-
powiedział Faust i pocałował mnie w rękę. Gdy to robił
przeleciał mi dziwny dreszcz po plecach. Bardzoo dziwne.- Ja musze lecieć,
witać innych imprezowiczów. Życzę Wam miłej zabawy - uśmiechnął się łobuzersko.
- Na razie-
powiedział Ethan- to co chcesz do picia?
- Coś na
odprężenie.
- Ok. To idę
po piwo. - uśmiechnął się - Zaraz wracam.
- Ok.
mmm, nabiera kolorków:D
OdpowiedzUsuńDawaj dalej Soniu :*