piątek, 6 lipca 2012

Rozdział 3

Tak jak wczoraj obudził mnie budzik. Zaczynałam się ubierać gdy zadzwoniła do mnie Lena. Zachorowała. Nie będzie jej dzisiaj w szkole. Super!! Akurat dzisiaj musiała mnie zostawić z tym wszystkim samą?!

W autobusie było spokojnie. Nikt się nie śmiał. Najbardziej bałam się wejść do szkoły. Stanęłam przed drzwiami wzięłam głęboki wdech „raz kozie śmierć” – pomyślałam i weszłam do szkoły. Rozejrzałam się ale nikt nie zwracał na mnie uwagi, nawet na mnie nie patrzyli. Super!! Mi pasuje J

Moja pierwsza lekcja dzisiaj to polski. Na każdej lekcji siedzę z Leną  ale, że dzisiaj  jej nie ma więc będę siedzieć  sama. Zanudzę się na śmierć. Zadzwonił dzwonek na lekcje, weszłam do klasy i usiadłam w ławce. Zaczęłam się wypakowywać gdy nagle ktoś zaczął odsuwać krzesło obok mnie. Spojrzałam w górę. To on.
- Mogę się dosiąść?
- Tak.
- Nie przejmuj się wczorajszym.
- Już mi przeszło.
- To się cieszę.  A tak w ogóle to się jeszcze nie przedstawiłem. Cześć jestem Ethan. – podał mi rękę.
- Dominika. Ale mów mi Domi.- również podałam mu rękę.
Uśmiechnął się do mnie.
- Ładnie.
- Dziękuję.
Całą lekcje przegadaliśmy. Rozmawialiśmy o wszystkim. Nauczyciel upominał nas co chwile ale i tak go nie słuchaliśmy.

Ten dzień zleciał mi strasznie szybko. I dobrze. Wróciłam do domu. Odrobiłam lekcje i pożyczyłam laptopa od rodziców. Dawno nie byłam na facebooku nie wiem co się na świecie dzieje. Poszperałam trochę, miałam już wyłączać laptopa gdy na facebooku przyszła mi wiadomość.
Ethan.
- Hej J co tam u ciebie?
- A dobrze.
- Słuchaj, mój kumpel organizuje imprezę w piątek, chciałabyś przyjść?
-Chętnie.
- Możesz przyjść z kumpelą,  jak chcesz.
- Dobra, a gdzie ta impreza?
- Może lepiej powiedz mi gdzie mieszkasz to przyjdę po Ciebie. Ok?
- Dobra, ul. Szczęśniaka 10.
-Ok. Będę u Ciebie w piątek o 18.00. J
- Ok. to do zobaczenia. J
- Do zobaczenia J
Nie wierze własnym oczom. Ethan zaprosił mnie na imprezę. Mnie?! Musze zadzwonić do Leny i wszystko jej opowiedzieć!
Lena też nie mogła w to uwierzyć! Ale nie morze ze mną iść. Ma jakieś spotkanie rodzinne. Szkoda. Będę znała tam tylko Ethana. Może to właśnie będzie okazja do poznania kogoś nowego.
                                                                       
                                                                              ***

Cały tydzień zleciał mi bardzooo szybko. Może dlatego, że nie mogłam się doczekać piątku. O matko!! Dzisiaj jest piątek!! Spokojnie. Mam jeszcze 4 godziny do przyjścia Ethana.

Poszłam wziąć dłuuuugi prysznic, potem ubrałam się i pomalowałam. Stanęłam przed lustrem i przejrzałam się dokładnie. Miałam kremowo-rudą sukienkę. Kończyła się gdzieś tak 10cm nad  kolanem. Do tego czarne szpilki na 10cm obcasie. Make-up zrobiłam trochę obfitszy niż zwykle ale nie za dużo. Zwykle mam proste włosy dzisiaj pokręciłam sobie loki. Już miałam schodzić na dół ale wróciłam się jeszcze po torebkę – czarną, gdy rozległ się dzwonek do drzwi. Punktualnie!
Zeszłam na dół i otworzyłam drzwi. Wyglądał jeszcze piękniej niż zwykle. Włosy postawił sobie na żelu
- Cześć. Wyglądasz pięknie.- uśmiechnął się
- Dziękuje. Ty też fajnie wyglądasz.
Zamknęłam drzwi i schowałam klucz do torebki. 
- Lena nie idzie z nami.
- Czemu?
- Ma jakieś spotkanie rodzinne.
- Aha rozumiem…
- Haha. A co też cię rodzice męczą takimi?
- Za często.- uśmiechnął się
- Daleko ta impreza?
- Pół godziny na nogach.
- Aha. – uśmiechnęłam się
W czasie drogi cały czas rozmawialiśmy. Nawet nie wiem kiedy zleciało to pół godziny a już znaleźliśmy się na imprezie. Poszliśmy do kolegi Ethana.
- Cześć Faust.
- Cześć Ethan. Stary! Oooo a to kto?
- A to Domi.- powiedział Ethan
- Miło mi poznać- powiedział  Faust  i pocałował mnie w rękę. Gdy to robił przeleciał mi dziwny dreszcz po plecach. Bardzoo dziwne.- Ja musze lecieć, witać innych imprezowiczów. Życzę Wam miłej zabawy - uśmiechnął się łobuzersko.
- Na razie- powiedział Ethan- to co chcesz do picia?
- Coś na odprężenie.
- Ok. To idę po piwo. - uśmiechnął się - Zaraz wracam.
- Ok.

1 komentarz: