piątek, 6 lipca 2012

Rozdział 4


Czekałam aż wróci, gdy podszedł do mnie jakiś chłopak.
- Hej lalunia zabawimy się?
- Chyba troszeczkę za dużo wypiłeś….
Zaczął się do mnie przytulać.
- Ej! Weź odwal się!
- No nie bądź taka!- zaczął odpinać mi sukienkę.
-Przestań!!
- Nie ma mowy!!
Cała się trzęsłam. Nie umiałam wydusić ani jednego słowa.
- Pomocy!! Pomocy!! - krzyczałam bez skutecznie. Zaczęłam płakać. Oczy zaszły mi łzami.
- Pomocy!!! Pomocy!! Słyszy mnie ktoś?!!
- Zostaw ją!! -  krzyknął Ethan. Chwycił kolesia za koszulkę i podniósł do góry. Skąd on miał tyle siły? -nie zbliżaj się więcej do niej! Rozumiesz?!!
- Spoko, spoko. Nie wiedziałem, że panna z kimś jest. Już sobie idę.
Ethan postawił go na ziemi. Nieznajomy popatrzył się tylko i uciekł. Ethan podszedł do mnie i przytulił mocno.
- Wszystko w porządku?- zapytał
- Tak. - odpowiedziałam i przetarłam oczy z łez. - skąd ty miałeś tyle siły żeby go dźwignąć?
Uśmiechnął się
- Chodzi się na siłownie … Chcesz już stąd iść?
- Nie spokojnie. Nie psujmy sobie imprezy -uśmiechnęłam się - i jak, masz te piwa?
- Tak. Trzymaj. - podał mi jedno - to może chcesz się przejść? Tu niedaleko jest rzeczka.
- Chętnie.

Szliśmy w ciszy. Po chwili doszliśmy do rzeczki. Na środku był mały mostek. Weszliśmy na niego i usiedliśmy.
- Pewnie masz mnie za beksę. - spytałam
- Nie. Czemu tak myślisz?
- Wiesz pierwsze spotkanie - płakałam. Impreza na, której mieliśmy się super bawić też płakałam.
- Nie prawda. Pierwsze nasze spotkanie było w kinie.- zaczęliśmy się śmiać - To nie twoja wina. Na pewno bez powodu byś nie płakała.
- Mam rewelacyjnie rozpoczęty rok szkolny…
- Nie ma co się przejmować. Życie biegnie dalej. – wszedł na poręcz mostka i krzyknął ze śmiechem w głosie - Trzeba z niego korzystać!!
- Masz racje!! Skończyło mi się piwo. Idziemy po jeszcze jedno? – powiedziałam. Zaczęliśmy się śmiać.
- Ok. Ale tym razem idziesz razem ze mną nie zostawię Cię już samej.
- Dobrze.
Wracając  trzymaliśmy się za ręce. Poszliśmy po jeszcze jedne piwa. Wypiliśmy je, a potem poszliśmy tańczyć. Wyszalałam się na całego.
- Idę po jeszcze jedno piwo. Chcesz też?- zapytał Ethan
- Nie dzięki mi już wystarczy. Idę do ubikacji.
- Ok. Będę tu czekał. – uśmiechnął się i pocałował mnie w usta. Potem poszedł po piwo.
W głowie mi się zakręciło… Nie mogłam uwierzyć, że stało się to na prawdę. Po chwili doszło do mnie, że musze iść do ubikacji bo Ethan zaraz wróci. Weszłam więc do środka, i spytałam jakiejś dziewczyny gdzie jest toaleta, wskazała mi drogę. Po chwili dotarłam do ubikacji, załatwiłam swoje potrzeby i wróciłam do miejsca gdzie miał na mnie czekać Ethan. Ale jego nie było. Pomyślałam, że pewnie jest długa kolejka po piwo. Po 5 minutach stwierdziłam, że idę do niego. Ale gdy podeszłam do baru nigdzie nie było ani kolejki ani Ethana. Nagle zauważyłam Fausta.
- Hej Faust widziałeś Ethana?
- Tak szedł tam – wskazał mi drogę – ale wiesz jakbyś go nie znalazła to ja czekam – uśmiechnął się
- Dzięki. Będę pamiętać – też się uśmiechnęłam
Poszłam w wskazaną przez Fausta stronę i wtedy zobaczyłam to czego do końca życia nie zapomnę!!

4 komentarze:

  1. eeej pisz szybko, bo chce wiedzieć, co zobaczyła :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Hej! Akcja się rozkręca! Lubię tego Ethana, ale jakby charakter miał bardziej taki, wiesz... jak Damon <3 xd
    Zapewne jest wampirem, a Domi zobaczyła jak się pożywia? ;)
    czekam na nexta, informuj mnie jeśli możesz ;>

    OdpowiedzUsuń
  3. http://pijana-szczesciem96.blogspot.com/
    zapraszam na nn ; **

    OdpowiedzUsuń