Rozdział 4
Czekałam aż
wróci, gdy podszedł do mnie jakiś chłopak.
- Hej lalunia
zabawimy się?
- Chyba
troszeczkę za dużo wypiłeś….
Zaczął się do
mnie przytulać.
- Ej! Weź
odwal się!
- No nie bądź
taka!- zaczął odpinać mi sukienkę.
-Przestań!!
- Nie ma
mowy!!
Cała się
trzęsłam. Nie umiałam wydusić ani jednego słowa.
- Pomocy!!
Pomocy!! - krzyczałam bez skutecznie. Zaczęłam płakać. Oczy zaszły mi łzami.
- Pomocy!!!
Pomocy!! Słyszy mnie ktoś?!!
- Zostaw ją!!
- krzyknął Ethan. Chwycił kolesia za
koszulkę i podniósł do góry. Skąd on miał tyle siły? -nie zbliżaj się więcej do
niej! Rozumiesz?!!
- Spoko,
spoko. Nie wiedziałem, że panna z kimś jest. Już sobie idę.
Ethan
postawił go na ziemi. Nieznajomy popatrzył się tylko i uciekł. Ethan podszedł
do mnie i przytulił mocno.
- Wszystko w
porządku?- zapytał
- Tak. -
odpowiedziałam i przetarłam oczy z łez. - skąd ty miałeś tyle siły żeby go
dźwignąć?
Uśmiechnął
się
- Chodzi się
na siłownie … Chcesz już stąd iść?
- Nie
spokojnie. Nie psujmy sobie imprezy -uśmiechnęłam się - i jak, masz te piwa?
- Tak.
Trzymaj. - podał mi jedno - to może chcesz się przejść? Tu niedaleko jest
rzeczka.
- Chętnie.
Szliśmy w
ciszy. Po chwili doszliśmy do rzeczki. Na środku był mały mostek. Weszliśmy na
niego i usiedliśmy.
- Pewnie masz
mnie za beksę. - spytałam
- Nie. Czemu
tak myślisz?
- Wiesz
pierwsze spotkanie - płakałam. Impreza na, której mieliśmy się super bawić też
płakałam.
- Nie prawda.
Pierwsze nasze spotkanie było w kinie.- zaczęliśmy się śmiać - To nie twoja
wina. Na pewno bez powodu byś nie płakała.
- Mam
rewelacyjnie rozpoczęty rok szkolny…
- Nie ma co
się przejmować. Życie biegnie dalej. – wszedł na poręcz mostka i krzyknął ze śmiechem
w głosie - Trzeba z niego korzystać!!
- Masz
racje!! Skończyło mi się piwo. Idziemy po jeszcze jedno? – powiedziałam.
Zaczęliśmy się śmiać.
- Ok. Ale tym
razem idziesz razem ze mną nie zostawię Cię już samej.
- Dobrze.
Wracając trzymaliśmy się za ręce. Poszliśmy po jeszcze
jedne piwa. Wypiliśmy je, a potem poszliśmy tańczyć. Wyszalałam się na całego.
- Idę po jeszcze
jedno piwo. Chcesz też?- zapytał Ethan
- Nie dzięki
mi już wystarczy. Idę do ubikacji.
- Ok. Będę tu
czekał. – uśmiechnął się i pocałował mnie w usta. Potem poszedł po piwo.
W głowie mi
się zakręciło… Nie mogłam uwierzyć, że stało się to na prawdę. Po chwili doszło
do mnie, że musze iść do ubikacji bo Ethan zaraz wróci. Weszłam więc do środka,
i spytałam jakiejś dziewczyny gdzie jest toaleta, wskazała mi drogę. Po chwili
dotarłam do ubikacji, załatwiłam swoje potrzeby i wróciłam do miejsca gdzie
miał na mnie czekać Ethan. Ale jego nie było. Pomyślałam, że pewnie jest długa
kolejka po piwo. Po 5 minutach stwierdziłam, że idę do niego. Ale gdy podeszłam
do baru nigdzie nie było ani kolejki ani Ethana. Nagle zauważyłam Fausta.
- Hej Faust
widziałeś Ethana?
- Tak szedł
tam – wskazał mi drogę – ale wiesz jakbyś go nie znalazła to ja czekam –
uśmiechnął się
- Dzięki.
Będę pamiętać – też się uśmiechnęłam
Poszłam w wskazaną przez Fausta stronę i wtedy zobaczyłam to czego do końca życia nie
zapomnę!!
eeej pisz szybko, bo chce wiedzieć, co zobaczyła :D
OdpowiedzUsuńHahaha :)
OdpowiedzUsuńHej! Akcja się rozkręca! Lubię tego Ethana, ale jakby charakter miał bardziej taki, wiesz... jak Damon <3 xd
OdpowiedzUsuńZapewne jest wampirem, a Domi zobaczyła jak się pożywia? ;)
czekam na nexta, informuj mnie jeśli możesz ;>
http://pijana-szczesciem96.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńzapraszam na nn ; **