niedziela, 8 lipca 2012

Rozdział 5


Zobaczyłam Ethana całującego się z jakąś dziewczyną. Jak on mógł?! Jeszcze 20 minut temu całował się ze mną.  Spojrzałam mu prosto w oczy i kolejny raz łzy napłynęły mi do oczu. Odwróciłam się tyłem i zaczęłam przepychać się przez  zgromadzony  akurat  w tym momencie tłum (jakby się umówili normalnie!!  L) . Ethan szybko wstał, dogonił mnie
- Domi…. Przepraszam! - powiedział nie zatrzymałam się ani na chwile przepychałam się dalej. Chwycił mnie za nadgarstek i pociągnął.
- Puszczaj!! Ni chce Cie znać!!- krzyknęłam spoglądając mu prosto w oczy
- Ale Domi!!
- Nie chce, rozumiesz?!!! NIE CHCE!!!
Puścił mój nadgarstek, a ja zaczęłam biec. Dobiegłam do lasu, przez który szliśmy na imprezę, usiadłam na konarze drzewa i rozpłakałam się na dobre. Nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić, weszłam w głąb lasu i nagle straciłam orientacje. Błąkałam się po lesie i kompletnie nie wiedziałam jak się wydostać. Nagle usłyszałam za sobą czyjeś kroki. Odwróciłam się ale nikogo nie było. Przesłyszałam się – pomyślałam.
Przeszłam parę kroków do przodu i znowu usłyszałam kroki.
- Kto tu jest?!!
- Ja.- zza drzewa wyłonił się Faust
- O to ty. Wystraszyłam się.
- Masz czego..
- Nie rozumiem… - gdy to powiedziałam podbiegł do mnie z nadludzką prędkością i przycisnął do drzewa.
- Yyyy Faust?! O co Ci chodzi?
- Ja wiem o co mi chodzi i to wystarczy. Ty nie musisz wiedzieć….
- Halllo?!!! Pomocy!!! Pomocy!!- zaczęłam krzyczeć
-Krzycz sobie krzycz i tak cię tu nikt nie usłyszy.- uśmiechnął się
- Czego ty ode mnie chcesz?!!
- Tylko tego co płynie w tobie, co płynie w twoich żyłach..
- Nie rozumiem…
- Nie musisz nic rozumieć. Chcesz mogę przejść do praktyki. - Otworzył buzie i nagle z jego zębów wyłoniły się kły - zaśmiał się.
Nagle usłyszałam jakiś szelest w krzakach. Faust odwrócił głowę w tamtą stronę. Nagle zauważyłam w jego oczach strach. Puścił mnie i ponownie z nadludzką prędkością uciekł w głąb lasu.
Skupiłam się, przecież mieszkam tu tyle lat musze pamiętać jak wrócić do domu zanim to coś, co przestraszyło ….wampira nie obedrze mnie ze skory . Nagle przypomniałam sobie! Poznaje tą okolicę. Szybko pobiegłam w stronę domu. Gdy wybiegłam z lasu i znalazłam się na ulicy, zaraz przed domem znowu usłyszałam czyjeś kroki za sobą. Nawet nie obracałam się aby zobaczyć kto to. Od razu rzuciłam się biegiem do domu.
- Domi!!- usłyszałam głos Ethana. Uff to on. I tak nie chce go znać. Wyjęłam szybko z torebki klucz do domu,  z tego wszystkiego nie umiałam trafić kluczem do zamka.
- Pogadajmy!! – próbował dalej Ethan
- NIE!!- krzyknęłam i zatrzasnęłam mu przed nosem drzwi.
Nigdy więcej nie wychodzę z domu na żadna imprezę z Ethanem, nigdy!!! – pomyślałam. Weszłam po schodach do swojego pokoju. Rzuciłam torebkę na łóżko i wtedy zobaczyłam Ethana stojącego przy moim oknie.
- Co?! Kiedy?! Jak się tutaj znalazłeś?!!
- Wszedłem przez okno…
- Ale jak przez okno?!! Mój pokój jest na piętrze!! Nic nie rozumiem!!
- Musze Ci coś powiedzieć….

1 komentarz:

  1. Hmm, ciekawe, co jej powie xd
    A czy napewno Ethan całował się z tą dziewczyną czy może coś innego jej robił?
    I czego faust się przestraszył? Ethana ?
    Czekam na nn ;)
    Zapraszam do mnie http://pijana-szczesciem96.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń