Rozdział 6
Ciarki przeleciały mi po całym ciele. Jak znalazł się w moim
pokoju? I co chciał mi powiedzieć?
Stałam w milczeniu i oczekiwałam na to co ma mi do
powiedzenia.
- Na imprezie… To nie byłem ja…. Nie byłem sobą! Nie wiem co
mnie podkusiło!! Za dużo wypiłem.
Przepraszam Cię!! Nie chciałem Cię zranić!! – łzy zaczęły
spływać mi po policzkach, który raz już dzisiaj płacze? Trzeci? Czwarty?
- Tylko to chciałeś mi powiedzieć?! Myślisz, że tak po
prostu Ci wybaczę?! Jeśli tak to się
grubo mylisz!!
- Nie, chce powiedzieć Ci coś jeszcze….
- No słucham..!
- Tam w lesie. Faust nagle się czegoś wystraszył. Pamiętasz?
– jeszcze bardziej się rozpłakałam na wspomnienie tego, że mogłabym już leżeć
sobie w lesie martwa.
- Skąd wiesz, że Faust czegoś się wystraszył? Przecież Cię
tam nie było.. byłeś zajęty czymś innym..
- Wiem bo tam byłem, to mnie się wystraszył….
- Ciebie?! Zwykłego człowieka?!! Proszę Cię! Mnie tak łatwo
nie nabierzesz!!
- Mówię prawdę! Nie jestem zwykłym człowiekiem!! Jestem…… zmiennokształtnym.
Jestem….. Wilkołakiem…
Gdy dotarło do mnie
ostatnie słowo, które wypowiedział, przeleciały mi ciarki po całym ciele. Nie
mogłam w to uwierzyć! To nie mogło być prawdą!!
Zanim cokolwiek zdążyłam z siebie wydusić, osunęłam się w
ciemność…
***
Gdy otworzyłam oczy leżałam w swoim łóżku. Nie mogłam w to
wszystko uwierzyć. Przetarłam oczy. To pewnie był sen. To tylko sen.
- Wyspałaś się? – dobiegł czyjś głos z drugiego końca
pokoju.
Ethan.
- Co ty tutaj robisz?!
- Wczoraj gdy powiedziałem ci kim a raczej czym jestem
straciłaś przytomność…. Nie mogłem zostawić Cię samą.
- Mogłeś! Wcale bym się nie obraziła.
- Ok. Nie będę się narzucał. Ale przemyśl to co Ci wczoraj
powiedziałem. – powiedział i wyskoczył przez okno. Podbiegłam do okna ale Ethan
zniknął gdzieś w lesie. Jak on mógł zeskoczyć z tak wysoka i nic sobie nie
zrobić?! Aha, zapomniałam. Przecież to wilkołak…
Poszłam do łazienki wzięłam długi prysznic. Włożyłam szorty,
białą bokserkę i poszłam sprawdzić czy nie mam nagranych jakichś wiadomości na
telefonie.
Lena…
- Hej jak tam było na imprezie? Zadzwoń proszę! Nie mogę się
już doczekać.- oddzwoniłam do niej. Umówiłyśmy się przecież w poniedziałek, że
w sobotę idziemy na zakupy. Więc opowiem jej wszystko na zakupach.
Zrobiłam Make-up wzięłam torebkę i poszłam do Leny. Nie
miałam dzisiaj lekcji gitary. Nie dałam rady..
Podczas szalenia po sklepach opowiedziałam jej wszystko
dokładnie. Nie mogła uwierzyć. Nie dziwie jej się. Sama nie mogłam i nadal nie mogę.
Po zakupach poszłyśmy coś zjeść. Trochę się zasiedziałyśmy,
bo gdy wracałam do domu było już ciemno.
Szłam ulicą do domu gdy pomyślałam, że ciekawie byłoby
przejść się do miejsca gdzie to wszystko się wydarzyło.
Doszłam do konara drzewa gdzie wczorajszej nocy siedziałam i
płakałam. Usiadłam na nim i zaczęłam to wszystko przemyślać. Może rzeczywiście
Ethan nie był sobą całując tą dziewczynę. To, że za dużo wypił też trzeba mu przyznać…
Zatraciłam się w przemyśleniach i nawet nie dostrzegłam
tego, że ktoś mi się przygląda. Ethan.
- Przyszłaś to wszystko przemyśleć? – zapytał z nutą współczucia
i smutku w głosie.
- Tak kiedyś trzeba – odpowiedziałam. Podszedł bliżej i
usiadł obok mnie na trawie
- Przepraszam Cie jeszcze raz, za wszystko…
- Dziękuje, że wystraszyłeś Fausta. Gdyby nie ty byłabym już
martwa…
- Nie dziękuj. Faust jest spoko gościem, tylko czasami mu
odbija gdy ktoś naprawdę mu się spodoba. Najwyraźniej ty to zrobiłaś. I nie
dobrze….. mam konkurencje – uśmiechnął się
- Ethan…
- Przepraszam… Ale boję się, że Cię strącę, a wtedy nie
miałbym po co żyć..
- Nie wygaduj takich głupot..
- Mówię prawdę przy – uciął w połowie i zerwał się na nogi –
Domi schowaj się za mną.
- Dlaczego?
- Nie pytaj tylko schowaj się za mną!!- krzyknął. Jeszcze
nigdy go takiego nie widziałam. Posłusznie wstałam i stanęłam na Ethanem.
Dopiero po chwili usłyszałam kogoś kroki….
Kto tam był ? ^^
OdpowiedzUsuńPisz.